Jedno mogę wam obiecać – meczu z Aston Villą na pewno nie obejrzę, więc pewnie go wygramy. Jak już wcześniej wspominałem, za każdym razem, gdy oglądam mecz Arsenalu, to właśnie tracimy punkty – Marsylia, Olympiakos, Fulham, a teraz jeszcze City. Z ostatnich kilkunastu spotkań AFC oglądałem tylko te cztery i zdobyliśmy w nich dwa punkty, strzelając łącznie dwa gole… Tak więc macie moje słowo, że najbliższego meczu nie zobaczę. A przynajmniej nie na żywo.
Prezent z Villa Park
– środa, 21 grudnia 2011
Posted in:
Aston Villa,
Benayoun,
Coquelin,
Diaby,
Kontuzje,
Premier League
