Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ramsey. Pokaż wszystkie posty

Arteta rozstrzygnął losy mistrzostwa, tytuł dla United

Późne trafienie Mikela Artety przesądziło nie tylko o zwycięstwie Arsenalu nad Manchesterem City, o prześcignięciu w tabeli Tottenhamu, ale także o losach mistrzostwa. Szejkowie sponsorujący pensje piłkarzom Citizens na wymarzone trofeum będą musieli poczekać jeszcze, co najmniej 12 miesięcy. W tym roku tytuł po raz kolejny trafi na Old Trafford. Najważniejsze jednak, że Arsenal znów zepchnął na czwarte miejsce w tabeli Tottenham.

Nie tym razem

Siedem wygranych spotkań pod rząd – tak dobrze nie było już dawno… najstarsi górale nie pamiętają, kiedy ostatni raz Arsenal notował tak dobrą passę. Gdyby udało się odnieść ósme zwycięstwo, była by to pierwsza taka seria od 2004 roku, kiedy to na boiskach Premier League błyszczał zespół Invincibles. Niestety tym razem się nie udało i punkty zostały na Loftus Road.

W ławce siła

Naprawdę przewrotne jest życie piłkarza, ale jeszcze dziwniejszy i bardziej niezrozumiały jest żywot piłkarskiego kibica. Człowieka, który zawsze wspiera swój klub, jest mu w stanie oddać naprawdę wiele, łącznie z ciężko zarobionymi pieniędzmi, mnóstwem czasu, całym sercem i starganymi nerwami. Ale kibic, to ciągle jednak tylko człowiek. Osoba, która ma granicę cierpliwości, która czasem wybucha płaczem, gniewem i która nie zawsze jest w stanie się opanować. Jednak nawet w takich sytuacjach na sercu leży mu tylko i wyłącznie dobro klubu. I gdy jakiemuś piłkarzowi nic nie wychodzi, to się go wspiera. Tydzień. Miesiąc. Dwa. Ale jest pewna granica. Granica, po której przekroczeniu, kibic nie wspiera już tego zawodnika, a szydzi z niego i nie chce go oglądać na boisku. Wszyscy to znamy, prawda?